Półsiad

6335galop_polsiad

Zamieszczam zdjęcia z przed roku, zebrałem się wtedy na pół-siad żeby pokazać, że daję radę, ale nie lubię tego robić, bo nie skaczę przez przeszkody i nie strzelam z łuku z konia.  Generalnie nie polecam gdyż w nieprawidłowym pół-siadzie siła bezwładności miota jeźdźcem stojącym w strzemionach do przodu i do tyłu, zatem łatwo stracić kontrolę nad równowagą wzdłużną i dla ratowania własnej godności trzeba zawisnąć na wodzach.

6326galop_polsiad 6327galop_polsiad 6328galop_polsiad

Trochę mnie wysadziło (zdjęcia wyżej) , ale za chwilę jadę blisko siodła (zdjęcie poniżej).

6335galop_polsiad

6335galop_polsiad

Pół-siad w galopie, bez skracania strzemion, palce stóp skierowane do boków konia wzmacniają chwyt kolanem, tułów wyprostowany, jeździec porusza się w pionie – „skacze w pionie” w takt skoków konia, stawy skokowe jeźdźca pracują w rytm skoków konia, równowaga utrzymywana jest na kolanach i stopach, dzięki czemu wodze mogą lekko wisieć. (zdjęcia Anna Deszczyńska)

Prawidłowy pół-siad opisał por. Konstanty Barański w artykule „Pół-siad” w Przeglądzie Kawaleryjskim nr 6 z 1939 r … nie należy wspominać podczas nauki pół-siadu o wznoszeniu siedzenia nad siodłem, gdyż z reguły wywołuje to stawanie w strzemionach, co jest z gruntu fałszywe. W pół-siadzie kości siedzeniowe są rzeczywiście oderwane od sidła, lecz ma to być wynikiem przesunięcia krocza po siodle (bez odrywanie go od powierzchni siodła) ku przedniemu łękowi z jednoczesnym pochyleniem prostego, lecz miękkiego i giętkiego krzyża – tułowia do przodu. Patrząc z tyłu na galopującego pół-siadem jeźdźca nie powinno się widzieć światła między kroczem a siodłem. Wprawdzie na konkursach hippicznych można zaobserwować galopujących jeźdźców z potężną luką światła między kroczem a siodłem, lecz świadczy to tylko o bardzo płytkim i słabym siadzie, choćby nawet dany jeździec zbierał laury na konkursach. O ile w pełnym siadzie ciężar tułowia spoczywa na kościach siedzeniowych, to w pół-siadzie jest on w lwiej części rozłożony na silnie opartych kolanach i częściowo na stopach w strzemionach (pod warunkiem, że pięta jest obciągnięta w dół).

Jeździec galopując pół-siadem, resoruje ciężar tułowia przy pomocy uda, które, jak resor jednoramienny posiada jeden stały punkt oparcia , w tym wypadku kolano, a jego drugi koniec jest ruchomy (staw biodrowy). Pięta opuszczona w dół i stopa nie usztywniona w stawie skokowym, spełniają rolę amortyzatora, zapewniającego elastyczność całego zespołu ukątowanych w stosunku do siebie części z jakich składa się ciało jeźdźca.

Parząc z boku na galopującego pół-siadem jeźdźca powinno się odnosić wrażenie ( również i jeździec powinien to odczuwać) że jego tułów jest jak gdyby zawieszony w pewnym stałym, niezależnym od ruchów konia położeniu. Wprawdzie kości siedzeniowe będą się miarowo, zgodnie z ruchem konia zbliżały i oddalały od siodła, kąt nachylenia tułowia jeźdźca w stosunku do kłody konia będzie się również zmieniał, lecz to nie jeździec powinien go zmieniać , lecz odwrotnie, to koń, wykonując skoki galopu lub pokonując przeszkody, czy też wzniesienia terenowe, zmienia położenie kłody w stosunku do „zawieszonego” w powietrzu tułowia jeźdźca. Najbardziej miarodajnym wskaźnikiem przy szkoleniu pół-siadu jest stopa. Jeżeli jeździec jadąc pół-siadem nie opuszcza pięty a trzyma ją poziomo lub lekko podniesioną oznacza to, że nie oparł całego ciężaru na kolanach, lecz zawisł na strzemionach, dosłownie stanął w strzemionach. Jeśli stopy w strzemionach utrzymują ciężar całego ciała to muszą się usztywnić i dlatego jeździec nie może opuścić pięt w dół. Stopa przestaje być amortyzatorem na skutek unieruchomienia stawu skokowego, skutkiem tego tułów jeźdźca staje się bezwładną, sztywną masę, reagującą przy każdym gwałtownym ruchu waleniem się na siodło lub grzywę konia. Kiedy należy szkolić szeregowca (jeźdźca) w galopowaniu pół-siadem?. Bezwzględnie po opanowaniu i przyswojeniu zasad pełnego siadu w galopie, a więc po uzyskaniu głębokiego i mocnego dosiadu…