Kłus ćwiczebny.

W ramach nauki poprawnego kłusa ćwiczebnego polecam książkę  , „Gimnazjum jeździeckie” autorzy Heinrich i Volker Schusdziarra wydaną przez Zrzeszenie Studentów Polskich Zakład Treningowy Koni w Zbrosławicach 1984 ,  ciężko się ją czyta gdyż autorzy mnóstwo piszą o anatomii, identyfikują dosiad fotelowy gdy udo jest podniesione do góry, nie zauważają dosiadu widłowego gdyż rozpatrują problem jazdy konnej z pozycji ujeżdżenia w stylu niemieckim czyli z dużą mechanizacją ruchów  jeźdźca.       Ale … w jednym jest ta praca przydatna. Potwierdza mianowicie to, że miednica jeźdźca ma się pochylać z boku na bok !. Ja nazywam ten ruch wpadaniem w „dołki” o czym piszę niżej, panowie Niemcy twierdzą, że głównie biorą udział w tym ruchu mięśnie brzucha, ja jeżdżąc tak od lat mam zawsze mokrą koszulę na plecach, po obu stronach krzyża powyżej paska od spodni. Panowie S. twierdzą, że nie ma mięśni krzyża ale są przecież mięśnie pleców.     W okolicy która wg mnie jest bardzo zaangażowana w „dociskanie” (Oni piszą o przysysaniu) jeźdźca do siodła zaczepione są mięśnie najszersze grzbietu i zaraz nad nimi mięśnie czworoboczne.      I to nie siła naszych mięśni jest ważna a ich zdolność do częstych mikro skurczy i rozkurczy, gdyż w czasie jady człowiek znajduje się nie tylko w ruchu postępowym nadawanym mu przez konia ale także cały czas poszczególne części jego ciała ( głowa, tułów, ramiona, przedramiona, dłonie, uda, łydki, stopy)  wg określonej sekwencji wykonują względem siebie mikro ruchy. Myli się bowiem każdy kto próbuje na koniu siedzieć sztywno jak na krześle, można oczywiście i każdy przechodzi przez taką fazę jazdy ale jest to w skali umiejętności jeździeckich od 1 do 5 zaledwie  1.                                                                         5-ka to stan gdy człowiek rusza się na koniu tak, że nie widać co zrobił a koń np. skręcił, przyspieszył , zagalopował ze stępa itd.

44

45

Kłus ćwiczebny lub wysiadywany można porównać do truchtu w miejscu przy czym gdy człowiek „drepcze” to koń pokonuje przestrzeń. Będzie prawidłowy jedynie gdy miednica jeźdźca wychyla się minimalnie z boku na bok ( Ksenofont nazwał ten ruch elastycznością w lędźwiach), czyli gdy krętarze mniejsze wpadają w „dołki” pojawiające się w takt kroków konia, tak samo jak w stępie tylko częstotliwość jest większa, stopy lekko oparte w strzemionach, przedramiona i dłonie poziomo, pomagają utrzymać tułów jeźdźca w pozycji pionowej.

6177klus_trawers

  Wodze wiszą, koń sam znajduje pozycję głowy, jeśli jeździec chce przyspieszyć musi impulsowo zadziałać prawą łydką na lub za popręgiem, jeśli chce zwolnić ruch konia spowalnia swoje ruchy w takt kroków konia z proporcjonalnym zwiększeniem nacisku kolan i palców stóp na strzemiona. Całkowite , gwałtowne zatrzymanie aktywności ruchowej jeźdźca doprowadzi do zatrzyma konia po kilku krokach ale jeździec zanim koń się zatrzyma kilka razy podskoczy w siodle jakby jechał po wybojach.

Dobre opanowanie jazdy kłusem wysiadywanym jest warunkiem niezbędnym do opanowania techniki właściwego anglezowania i do tego nie nadają się siodła skokowe o stromym profilu siedziska (od najniższego punktu do tylnego łęku) gdyż pomimo wydłużenia strzemion nie pozwalają jeźdźcowi prosto siąść w siodle. W takim siodle miednica jeźdźca pochylona jest do przodu co ułatwia mu „złożenie” się do skoku ale utrudnia wysiadywanie kłusa. W płaskim siodle kołyszący ruch zadu konia jest łatwy do wyczucia i tożsamy z ruchem idącego człowieka, który stawiając np. prawą stopę czuje jak prawa strona jego miednicy opuszcza się minimalnie w dół. Siedząc w siodle wystarczy by w momencie gdy koń stawia np. tylną prawą nogę jeździec „postawił” razem z nim swoją prawą ( wpadł w „dołek” który pojawia się pod jego prawym krętarzem mniejszym- kością siedzeniową ) po czym lewą itd.. W kłusie częstotliwość tego ruchu jest większa a wychylenie boczne miednicy mniejsze. Zatem by zsynchronizować swoje ruchy z ruchem konia należy zacząć od kilku kroków (od 3 do 5) kłusa wysiadywanego po czym wrócić do stępa. Tylko wielokrotne powtarzana nudna sekwencja „startu” do wysiadywanego kłusa i powrotu do stępa po kilku krokach doprowadzi do opanowania tej czynności. Ważne by na początku nie przekraczać liczby 5-6 kroków gdyż w kłusie wysiadywanym sztywny jeździec łatwo wypada z rytmu, zaczyna podskakiwać w siodle, czyli traci szansę na na „nauczenie”= dopisania do  pamięci motorycznej, właściwej dla takiego sposobu poruszania się wraz z koniem, sekwencji ruchów poszczególnych części ciała. Dodatkowo częste przejścia do stępa poprawiają zachowanie jeźdźca także w tej fazie ruchu. Z biegiem czasu należy wydłużyć odcinki przejeżdżane kłusem ćwiczebnym z aktywną, pochylającą się w takt kroków konia miednicą.