Genialni dyletanci, jeździec włoski i o tym dlaczego konie mają smutne oczy!. cz.3

Jeździectwo prawidłowo uprawienie jest sztuką , ale od czasu ograniczenia się do sportowego wykorzystania konia stało się rzemiosłem, które samo siebie, prawem kaduka, nazywa sztuką. Wszędzie tam, gdzie konie nie widzą przestrzeni pól, zieleni łąk i lasów, gdzie wykorzystywanie są wyłącznie jako narzędzia do spełnienia sportowych aspiracji człowieka nie ma sztuki jeździeckiej!. Wskaźnikiem jak daleko współczesne ”jeździectwo” odeszło od sztuki jeździeckiej jest przymus wyrażający się w przypinaniu skośnikiem wędzidła do żuchwy konia, dzięki czemu wodze działają jak kierownica roweru i uchwyt do utrzymania równowagi.

Co jest bezpośrednim źródłem takiego postępowania ?
Przede wszystkim strach człowieka przed zbyt dynamicznym ruchem, lęk który prowadzi do tego, że stosuje się różne ”patenty”, które mają konia spowolnić (ma się wolniej ruszać i być posłusznym) i jednym z nich jest nachrpnik kombinowany (irlandzki) zapinany tak, że koń może tylko zębami zgrzytać.
Jak prawidłowo powinien być zapięty nachrpnik? Odpowiedź znajduje się w pytaniu nr 182 na brązową odznakę PZJ które brzmi: Jak należy dopasować nachrapnik polski lub kombinowany? Pasek nosowy nachrapnika polskiego lub kombinowanego leży na szerokość dwóch palców poniżej kości jarzmowej. Pomiędzy zapiętym paskiem i kością nosową pozostaje miejsce na co najmniej jeden palec.

smutne-kon-1

Tak się u nas zapina pasek skośnika i nachrapnika, na ostatnią dziurkę! .
CO NAJMNIEJ JEDEN PALEC !!! Znajomy Anglik zapytany o luz paska nosowego, bez zastanowienia podniósł do góry 2 palce, a ja, nie widziałem tak zapiętego nachrapnika kombinowanego (polski nie ma skośnika i nie widziałem żeby w Polsce był używany) odkąd sam jeżdżę konno. Przyznaję, że na początku też zapinałem skośnik na ostatnią dziurkę bo tak robili wszyscy wokoło mnie, ale stopniowo odkryłem, że to nie jest dobra pomoc w obcowaniu z koniem.
A dlaczego zapina się skośnik bez luzu? Ano dlatego, że jeśli zapięty jest z minimalnym nawet luzem to wędzidło przesuwa się z boku na bok i nie można używać wodzy jak kierownicy od roweru i na nich ”wisieć” w sensie, który wszyscy używający koni doskonale rozumieją. Niestety skośnik zapięty bez luzu to dowód na spore braki w wyszkoleniu jeździeckim, co wystarcza by odebrać tak czyniącym prawo do nazywania siebie jeźdźcami. Czy moja opinia nie jest zbyt surowa dla tysięcy jeżdżących konno w szczególności posiadaczy odznak PZJ? Uważam że nie, gdyż szczególnie ta grupa, zdając egzamin zobowiązuje się do przestrzegania zasad ustalonych przez PZJ. Po za tym wystarczy spojrzeć na smutne oczy koni nie mogących przeciwstawić się przemocy ludzi, którzy deklaruję, że je kochają ale robiąc to co wyżej opisałem pokazują gdzie jest granica tego kochania.
Zdaję sobie sprawę z tego, że bez przymusu na minimalnym poziomie w obcowaniu z końmi się nie obejdzie, można próbować jeździć ekstremalnie naturalnie czyli tylko na oklep, bez ogłowia, trzymając się grzywy konia. Można tak robić jeśli jeździ się dzień w dzień, gdy człowiek jest sprawny, silny i elastyczny, a przestrzeni do wspólnego hulania po horyzont, ale nie w świecie setek bodźców atakujących końskie zmysły, gdzie ludzie spadają z koni gdy wiatr poruszy byle listkiem. Po co do zagrożeń nas otaczających dodawać jeszcze błędnie pojmowaną chęć ograniczania przymusu wobec koni?. Zatem bez przymusu się nie obejdzie, ale kiełzno i wodze wymyślono po to, żeby nam było łatwiej, zatem używajmy ich, ale we właściwy sposób!.
Lekka ręka to atrybut jeźdźca! Potwierdzenie tej prawdy podstawowej znajdziemy w pytaniu PZJ nr 152 na brązową odznakę. W jaki sposób jeździec oddziałuje na wędzidło? Odpowiedź : Jeździec działa na wędzidło dłońmi za pośrednictwem wodzy, które są przypięte do pierścieni wędzidła. Wodze stanowią zatem przedłużenie ręki jeźdźca, a nie uchwyt do trzymania się na koniu.
Przekaz jest jasny i prosty , tyle, że powszechnie nie przestrzegany, gdyż nie widuje się jeżdżących sportowo z luźną wodzą , zawsze jest to jakiś stopień przeciągania wodzy między jadącym a koniem.
Dzieję się tak dlatego, że tak jest człowiekowi wygodniej i łatwiej, bo jeżdżenie z luźną wodzą, na minimalnym kontakcie jest męczące psychicznie i wymaga stałej koncentracji od jeźdźca, ale o ile łatwiej porusza się wtedy koń któremu jeździec nie przeszkadza ciężką ręką!. Przy utrzymaniu równowagi ciała bez pomocy wodzy jeździec może podnieść lub opuścić ręce w zależności od sytuacji w której się znajduje, gdyż wbrew przyjętej powszechnie zasadzie nie ma jednej stałej pozycji rąk w czasie jazdy, czasami , jeśli trzeba należy zadziałać nimi stanowczo, zdecydowanie podnieść do góry ( np. przy zatrzymywaniu się z galopu) zamknąć dłonie, lub jeśli inaczej nie można, nawet na krótko minimalnie cofnąć dłonie ale nie wolno przy pomocy wodzy stale utrzymywać równowagi w pionie!.

7

Dosiad angielskich kawalerzystów z połowy XIX wieku.

Dla nieprzekonanych, że nadużywają władzy danej im do rąk sięgnę po mocny przykład czyli do korzeni włoskiej szkoły jazdy, do myśli Federico Caprillego!. On sam , zanim zginął w wypadku, nie zdążył opisać zasad swojego systemu, zrobili to za Niego jego koledzy i przełożeni, do naszych czasów wiedza o tym systemie w Polsce przetrwała w stanie szczątkowym. Dodatkowo u nas nałożyło się na włoską szkołę jazdy to co przetrwało z polskiej i jakoś nikomu do niedawna nie była potrzebna wiedza o co w tej włoskiej właściwie chodziło.

Aby cokolwiek o niej napisać sięgnąłem po przedwojenną prasę gdzie w Przeglądzie Kawaleryjskim nr 7 z 1933 roku, płk dypl. Józef Breza w artykule „Samowystarczalność Caprillowskiego systemu” analizuje co to jest system naturalny „wymyślony” przez F Caprillego i opisuje sylwetkę jeźdźca włoskiego.

caprilli-f-2

F.Caprilli – dosiad włoski, łydka przyłożona, trzymana w pionie.

… Włoch siedzi na kościach siedzeniowych, kolana ma wysunięte naprzód i oparte o poduszkę tybinki. Piszczel przylega zawsze, nawet w ruchu , nieruchomo, pionowo ku dołowi ( nie cofnięta jak to się propaguje u nas współcześnie), w linii popręgu. Stopa oparta o strzemię, ale nigdy jeździec nie powinien na nim stać!, palce podniesione do góry, stopa zewnętrzną krawędzią i czubkiem wykręcona na zewnątrz do góry. Obcasy stale skierowane w dół, gdyż wtedy wewnętrzny muskuł na górze łydki przylega większą powierzchnią. Ten punkt pomocniczy przy pół saidzie odgrywa dużą rolę gdyż wraz z obcasem i kolanem utrzymuje piszczel nieruchomo w pionie.
Oznacza to, że w tzw. siadzie włoskim stosowano trzy punkty podparcia z każdej strony, tj na kości siedzeniowej, kolanie i strzemieniu. Pod kolano dodawał Włoch jeszcze jeden punkt pomocniczego podparcia (mocowanie), a mianowicie wklęsłość poniżej kolana razem z wypukłą górną częścią łydki.
… Gdy nie ma nieruchomości piszczeli to siad już tylko może być balansowy!… .
Nie widzę niczego złego w siadzie balansowym gdyż przy jeździe na równowagę też występuje podparcie na krętarzach mniejszych i palcach stóp oraz mocowanie chwytem uda. Jednak palce stóp spełniają jedynie rolę pomocniczą, służą zmysłowi równowagi za punkty kontrolne przy utrzymaniu tułowia w pionie. Przy tym trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że podparcie i mocowanie to dwa różna działania, i należy bardzo dbać, żeby nie przesadzić z jednym i drugim. Za dżo podparcia (stanie w strzemionach) to usztywnienie, zaś niewłaściwe mocowanie czyli chwyt sztywno przyłożoną łydka zamiast chwytu udem prowadzi do braku równowagi w pionie.
Włoska szkoła j. została stworzona dla sportu skokowego co w pewnym momencie doprowadziło do tego, że Włosi umieli tylko skakać, nie liczyli się w innych konkurencjach jeździeckich, przypuszczam, że zabrakło jeźdźca miary Caprillego który byłby w stanie doprowadzić do równowagi dydaktycznej pomiędzy potrzebami jazdy konnej a skokami przez przeszkody. Sam F. Caprilli umił jeździć na równowagę z odstawioną łydką, jest na to dowód w postaci zdjęcia , niestety jak na razie nie udało mi się znaleźć takiego które nadawało by się do druku. Zdjęcie to znajduje się w publikacji Gabriele Benucci zatytułowanej Federico Caprilli: Tra storia e romanza , myślę, że każdy bez trudu znajdzie ją w Internecie. Na tym zdjęciu widać wyraźnie, że Caprilli jedzie z odstawionymi łydkami w tułowiem trzymanym pionowo, czyli w dosiadzie który sam identyfikował jako balansowym a ja nazywam jazdą na równowagę. Wróćmy jednak do sylwetki Włocha na koniu.

caprilli2-i-krol-male

Król włoski jedzie środkiem drogi, obaj jeźdźcy (jednym z nich jest F.Caprillli) jadący obok niego nie przykładają łydki do konia, co interpretuję jako umiejętność jazdy na równowagę.

…Jeździec włoski rozróżnia siad i pół-siad,w przeciwieństwie do wszystkich systemów maneżowych, które tylko siedzą w siodle. Tu znowu się wtrącę gdyż, sporo ludzi na świecie jeździ tylko siedząc w siodle i o jakimkolwiek systemie maneżowym w tym jeżdżeniu mowy nie ma !, ale wracajmy do włochów … Włoch używał pół siadu żeby przed skokiem przenieść swój ciężar do przodu i oswobodzić krzyż konia, oraz przy większym wysiłku dla konia tj. poczynając od wyciągniętego galopu, jednak gdy chce użyć najwydatniej pomocy wówczas nie zmienia siadu na pół siad.
Jak już wcześniej pisałem prawidłowy półsiad jest potrzebny przy skokach i strzelaniu z łuku i jeździec może się bez niego całkiem wygodnie obejść, ale zaręczam, że ”balansowy” bez trudu pojedzie prawidłowym półsaidem, a sportowego nie widziałem ani jednego który by umiał zrobić prawidłowy półsiad!.
…Bez ruchomej kostki nie ma elastycznej stopy, bez prawidłowej stopy nie może być odruchowego, mocnego kolana. Bez opuszczonego obcasa nie może być pionowej, nieruchomej w najgwałtowniejszym ruchu piszczeli.
I jeszcze coś, co współcześnie jest prawie nieznane, czyli … Włoska nerka – nazywają ją wklęśniętą w przeciwieństwie do wypuszczonej nerki większości maneżowców, albo też prostej nerki szkoły austriackiej. Ja to kojarzę z Ksenofontową elastycznością w lędźwiach gdy kręgosłup wyciągnięty jest w górę, w części brzusznej wygięty do przodu, w trakcie jazdy w stałym ruchu.
Do sylwetki włoskiego jeźdźca dodać trzeba jeszcze …Górna część ciała jeźdźca powinna być swobodna, niewymuszona i prosta. Barki – jednakowo opuszczone bez przesady, sztywności i garbienia się. Głowa – prosto, swobodnie i nie wciśnięta w ramiona. Ramiona swobodne, opuszczone naturalnie pionowo, łokcie w miękkiej styczności z bokami; ręce zgięta pod kątem prostym (!), należy unikać dwóch błędów; wyciągania ręki od łokcia w przedłużeniu przedramienia, co niweczy wszelką miękkość w prowadzeniu konia, lub odwrotnie, zbyt wielkiego zgięcia w łokciu i zbytecznego zbliżenia dłoni do ciała, co uniemożliwia rękom wykonanie koniecznych czasami ruchów od przodu do tyłu. Ramię od barku do łokcia powinno opadać w naturalny sposób, linia od łokcia do wędzidła -zawsze prosta. Dłonie regulują kontakt z pyskiem konia przez miękkie zginanie kiści dłoni obróconej w stronę konia, w razie potrzeby łokieć idzie do przodu, a gdy to nie wystarczy luzuje się wodze między palcami…
Jak by nie kombinować nie ma w powyższym opisie miejsca na przemoc, jest za to mnóstwo samokontroli człowieka siedzącego na koniu, i sposób na pokonywanie przeszkody przy pomocy zasad fizyki, gdyż pionowa piszczel, elastyczny staw skokowy, mocny chwyt kolanem to baza do „przerzucenia” ciała jeźdźca ponad przeszkodą w trakcie skoku konia i przygotowanie się na zmianę położenia tułowia przy lądowaniu za przeszkodą. Ktoś powie, że to banał, ale co się będzie działo gdy jeździec przed skokiem zawiśnie na wodzach, stanie sztywno w strzemionach z zablokowanym stawem skokowym i cofniętą łydką?. Szkoda miejsca na opisywanie takiego zjawiska, Ci co tak robią wiedzą co się wtedy dzieje.
Ja porównuję działanie jeźdźca, przed, w trakcie i przy lądowaniu za przeszkodą do działania pływaków którzy po skoku z wysokości, zanim z garcją wpadną do wody łączą ruchy swego ciała z działaniem zasad fizyki i dzięki temu wykonują efektowne wywijasy w różnych płaszczyznach.
Jeździec nie ma tylu stopni swobody, ale samokontrola ruchów własnego ciała jest obowiązkiem każdego kto siedzi na końskim grzbiecie, gdyż tylko dzięki niej możliwe jest ograniczenie przemocy wobec konia w nienaturalnej dla człowieka, z natury piechura, sytuacji.

Na koniec jeszcze jeden cytat z włoskiej szkoły w której zasadą było to … że głowa jest wyłączną własnością konia, że mu gwałtu zadawać nie wolno, ani szyi również – i że ten kontakt ręki z pyskiem powinien zawsze przedstawiać minimum naprężenia – a pomoc wodzy , minimum potrzebnego wysiłku. Nie widzę potrzeby komentowania tego fragmentu.

Mam nadzieję, że łatwo można dostrzec, że wszystkie wyżej zaprezentowane cytaty są dowodem na to, że włoska szkoła j. dążyła nie tylko do płymnnego przejścia od jazdy po płaskim do działania szczególnego tj. do skoku przez przeszkodę ale także do ograniczenia przemocy wobec konia.
Jednak z punktu widzenia nauki prawidłowej jazdy konnej, która powinna być podstawą sportu wyczynowego, to co wydarzyło się na przestrzeni ostatnich 100 lat jest niestety marszem w przeciwną stronę i jak na razie zmniejszenia przemocy poprzez ograniczenie krępowanie głowy konia przy pomocy różnych ”patentów” końca nie widać.

Żeby zamknąć kwestię przemocy i przymusu nachrapnikowego sięgnijmy po pytanie nr . 153. które nie zmieściło się wewnątrz artykułu, a brzmi ono tak: W jakim celu stosuje się nachrapniki? Odpowiedź na wagę brązu, póki to pytanie nie stanie się zbędne brzmi: Nachrapnik jest uzupełnieniem kiełzna, wyrównuje ustawienie górnej i dolnej szczęki konia oraz zapobiega otwieraniu przez konia pyska. Generalnie nachrapnik wspomaga działanie wędzidła poprzez przeniesienie nacisku na grzbiet nosa.
Cóż mi się tu nie podoba? Otóż nie widzę uzasadnienia zastosowania nachrpnika i skośnika w jeździe konnej w ogóle, może w zaprzęgach, ale mało powoziłem zatem nie będę się w tej materii wychylał. Zaś koń ma prawo otwierać gębę! bo ta, jest częścią jego wolnej głowy, bo żuchwa to pierwszy amortyzator brutalnej ręki jeźdźca. Przenoszenie nacisku na nos przy luźnym pasku będzie słabe a przy zapiętym bez luzu i ciągnącej ręce zbyt brutalne, koń będzie o ręki uciekał opuszczając głowę i przysuwając brodę do piersi ile tylko da radę. Pora zatem zacząć zapinać z luzem, na początek minimum na jeden palec, ćwiczyć jazdę na równowagę i szybko się okaże, że nachrapnik i skośnik są niepotrzebne, wtedy witamy pomiędzy jeźdźcami.